Rozdział 175
Poszłam na górę i przeszłam obok ochrony, jakbym była właścicielką tego miejsca, co było praktycznie prawdą. Prawdopodobnie dlatego, że bali się Beau, ale przynajmniej zadziałało, bo nikt nie odważył się mnie zatrzymać.
Jedyną osobą, która by mnie powstrzymała, była ta sama pielęgniarka, która stała przed drzwiami, co ostatnio, ale z nią też mogłem sobie poradzić. Spojrzałem na pielęgniarkę z daleka i zauważyłem, jak bardzo starała się unikać mojego wzroku.
„ Nie wpuścisz mnie?” – zapytałem, gdy dotarłem do drzwi. Pielęgniarka niemal zadrżała ze strachu i natychmiast się odsunęła. Nienawidziłem używać tej władzy nad nimi, by traktować ich jak gówno, i nie chciałem nikogo straszyć, ale to był jedyny sposób.