Rozdział 85 Zapach Śmierci
Świtało, gdy Layla stała przy oknie i obserwowała ruch na zewnątrz, wycierając włosy ręcznikiem. Na całym terenie z przodu rozstawiono namioty i podejrzewała, że na reszcie terenu też. Wyglądało, jakby całe miasto przeniosło się do pakowalni. Może z powodu oddziałów, czymkolwiek one były.
Kiedy Jackson kazał jej pójść na kolację, założyła, że zaproszono całe miasto, ale widziała, jak bardzo się myliła. Tak wiele osób wchodziło i wychodziło z domu i wysypywało się z namiotów dużymi grupami.
Grupa z nich przeszła przez bramę, niosąc rannych do domu.