Rozdział 154 Pałac
Strzał rozległ się, zanim Santiago zdążył się odwrócić, a wraz z nim odgłos upadającego ciała zaalarmował go. Odwracając głowę, zauważył jednego z wrogów leżącego na ziemi, podczas gdy Jannoczka wciąż trzymał broń kilka stóp dalej.
Z zauważalnym utykaniem i zostawiając za sobą ślad krwi, podeszła do Santiago, który natychmiast zostawił Fiodora.
„Janna” – powiedział zaniepokojonym głosem, obejmując ją w talii i nie dotykając, by nie zrobić jej krzywdy.