Rozdział 101
„ No i jak?” zapytałem Christiana. Postanowiłem zrobić śniadanie i po raz pierwszy nie spaliłem domu.
„ Myślałem, że mnie otrujesz... ale to jest jadalne” – pochwalił mnie Christian. Poza tym, opiekując się Sieną, wstawał każdego ranka, żeby zrobić mi śniadanie i posprzątać po mnie wszystko, bo byłam bałaganiarą i czułam się z tym okropnie.
Zawsze mówiłam, że to ja zajmuję się dwójką dzieci, ale w rzeczywistości było odwrotnie.