Rozdział 170
„ To Dario… Dario Orlando.”
W pokoju zapadła cisza jak szpilka i nikt nie odważył się otworzyć ust. Wszystko, co mogłem zrobić, to gapić się na Christiana, gdy obserwował naćpane spojrzenia na twarzach Franco i Lucio, a jedyną osobą, która wykazywała jakąś reakcję, była Cesca.
„ D-dario?” – wyjąkał Franco. Christian wyciągnął krzesło i złapał Franco za rękę. „Może powinieneś usiąść, dziadku.”