Rozdział 308 Matka i syn zdenerwowani po dyskusji
Qu Mingchenga zaciągnięto prosto na dziedziniec gabinetu. Posadzono go na płaskim stołku, a strażnicy zaczęli go bić.
Zaciskając zęby, Qu Mingcheng próbował powstrzymać krzyk, ale ostatecznie mu się nie udało. Kiedy kij ponownie go uderzył, krzyczał bez przerwy. Twarz miał bladą, a czoło obficie pociło się.
Qu Mingcheng nigdy nie doświadczył żadnych trudności od dzieciństwa. Zawsze był oczkiem w głowie rodziny i nigdy nie został tak pobity. Po dziesięciu razach nie był już w stanie się utrzymać.