Rozdział 426 Powrót Donalda
Nagle dron przeleciał mu nad głową i skierował się w stronę obszaru rekultywacji. Był to niezwykle drogi dron, który wyglądał zupełnie jak mewa.
Gdy mężczyzna lekko zmarszczył brwi, dwa złote promienie światła rozświetliły ciemność wokół niego i padły na drona.
Następną rzeczą, jaką pamiętał, było to, że drogi dron rozpadł się na kawałki i rozbił się w oceanie.