Rozdział 607 Zwolnienie
Czując, że Willard na niego patrzy, Donald rzucił nonszalancko: „Proszę, mów dalej. Nie zwracaj na mnie uwagi”. Co do cholery? Chuj ci w dupę! Willard kipiał ze złości. „Kim jesteś i co tu robisz?”
Tanya uśmiechnęła się kpiąco i powiedziała: „Przyjechali do naszej galerii sprzedaży Highlanderem, żeby obejrzeć nasze mieszkania, a nawet powiedzieli mi, że chcą kupić dużą rezydencję”.
„ Co? Przyjechali tu góralem, żeby kupić rezydencję?” Willard zapytał Donalda protekcjonalnie: „Ile masz teraz pieniędzy w kieszeni? Jak śmiesz tu przychodzić, żeby się tu napić darmowych drinków? Pospiesz się i spadaj. Nie stój tu i nie psuj mi humoru”.