Rozdział 625
„ Pieprzyć cię!” Sprowokowany słowami Donalda, łysy mężczyzna wyciągnął ostrze w dłoni i wycelował je prosto w tego pierwszego.
Ponieważ łysy mężczyzna trzymał się pewniej niż pozostali, zaatakował znacznie szybciej. Dlatego Donald również nie krył się z tym. Zamachnął się nogą na bok i kopnął mężczyznę w głowę, pozbawiając go przytomności.
Szybko rozprawiwszy się z trzema krzepkimi mężczyznami, Donald skierował wzrok na złodzieja i rzekł spokojnie: „No i co z tego? Przyjdziesz i usiądziesz tutaj, czy mam pójść tam i cię zaciągnąć?”