Rozdział 47 W przyszłości poślubię żonę i będę miał dużego, grubego chłopca!
Jingle wszedł do baru. Jego starannie skrojony, drogi garnitur nie pasował do krzykliwego tłumu, przyciągając wiele pytających spojrzeń.
Jego wyraz twarzy był spokojny. Podszedł prosto do baru, zapukał w stolik i zapytał żółtowłosego mężczyznę, który mieszał drinki: „Czy Yan jest tutaj?”
Jack przerwał to, co robił, spojrzał na niego od stóp do głów kilka razy i pochylił się, żeby posłuchać. „Co powiedziałeś?”