Rozdział 54 Zawsze tam będę
W drodze powrotnej Jingle nie był już tak podekscytowany jak przedtem i był cichy jak smutny kawałek drewna.
Zszedłszy na dół, do kompleksu mieszkalnego, zmusił się do pożegnania z Yanem. „Yan, dziękuję za dzisiejszą kolację. Następnym razem cię na nią zaproszę. Idę już na górę. Uważaj na drodze. Pa”.
Jingle otworzył drzwi samochodu i wysiadł. Jego plecy wyglądały żałośnie i samotnie. Zdążył zrobić zaledwie dwa kroki, gdy usłyszał za sobą trzask drzwi samochodu. Odwrócił się i wpadł w ciepłe objęcia, tak ciepłe, że łzy napłynęły mu do oczu.