Rozdział 215
Aleksandra ponownie otworzyła tylne drzwi i spiorunowała wzrokiem wilka opartego o drzewo na skraju lasu. Było już dawno po południu, a od jej ojca ani od ludzi, z którymi odszedł, nie było żadnych wieści. Nyx warknęła, coraz bardziej niespokojna. Powinna była od początku słuchać swojego wilka.
Nyx nie była zbyt rozmowna, ale doskonale rozumiała emocje swojego wilka. Nie pomagało też to, że coś innego tliło się tuż pod jej skórą, gotowe wybuchnąć. Martwiło ją to, kiedy się obudziła, ale teraz miała większe zmartwienia. Niepokój sprawiał, że czekanie było nie do zniesienia.
Jej ojciec zawsze uczył ją, żeby walczyła o swoje, więc plotki krążące na temat Zeke'a nie powinny go pchać do tak skrajnych działań. Łatwo było udowodnić jego niewinność. Dlaczego czuła, że coś jej umyka?