Rozdział 225
Aleksandra cofała się, aż uderzyła plecami o ścianę. Sposób, w jaki wzrok łowcy powędrował na jej nagie nogi, przyprawiał ją o dreszcze. Nawet bez słowa Nyx wiedziała, że ten mężczyzna to słaby tchórz. To, że tak łatwo próbował czegoś takiego, oznaczało, że już to robił.
Ten miał umrzeć.
„Zabrałeś mojego ojca?” – zapytała wprost. Łowca zachichotał.