Rozdział 64 Pójdź za mną
Nie zwracając większej uwagi na Ryana, wsiadam do samochodu, który zawiezie mnie tam, gdzie poproszę, bez telefonu, bez męża, błagam, żeby tym razem naprawdę cieszyć się tymi wakacjami bez żadnych niespodzianek.
„Wygląda na to, że Ryan przyniósł mi pecha, bo odkąd wyszłam za mąż, jeśli coś się nie dzieje, dzieje się coś innego. Jakież to wkurzające” – mówię sobie w myślach.
„Wszystko minie” – szepczę.